09 Września 2010
Muzycznie
Muzyczny kącik - kliknij:

Patronat Medialny
TVP Gdańsk

Radio Plus

Dziennik Bałtycki

Radio Gdańsk

IV Rajd szlakami żołnierzy wyklętych mjr. Józefa Kurasia "Orła" - "Ognia"

Ostatnie dni wakacji - czyli pierwszy weekend października, upłynął pod znakiem wyprawy na południe Polski - w tatry, aby uczestniczyć w IV Rajdzie szlakami żołnierzy wyklętych mjr. Józefa Kurasia "Orła" - "Ognia". W czwartek w godzinach wieczornych (19 z minutami) w pociągu monciak-krupówki spotkała się mocna ekipa pod wezwaniem - czyt. Asia, Ofka i ja.

Pierwsze zadanie to dotrzeć do Nowego Targu na piątek godzinę 9:00. Ale jak to bywa z PKP pośpiesznymi w Krakowie wylądowaliśmy z 90 minutowym opóźnieniem i rajdowicze zdążyli się już przenieść do Chochołowa - nam sieteż tam udało dojechać dzięki panu Tacie Magdy. Tam też spotkaliśmy czwartego członka naszego patrolu - Mateusza. Dzięki temu, że już było nas czworo mogliśmy być własnym niezależnym patrolem - zaś naszym patronem był Zdzisław Badocha ps. "Żelazny". W tak zwanym międzyczasie zwiedziliśmy muzeum powstania chochołowskiego, przeszliśmy się po Chochołowie, gdzie jest duża ilość chałup z bali. Zaś gdy wybiła 13:30, czas było ruszać na szlak gry, która wiodła po granicy polsko-słowackiej i tak dzięki temu raz byłem w Polsce a raz na Słowacji. Po drodze niekontrolowane zejście i szybka wspinaczka pod górę na tzw. azymut wyznaczany na oko. Ale się wszystko udało i dotarliśmy wszędzie gdzie trzeba było. Następnie przejazd do Raby Wyżne, gdzie w Rabacówce zjedliśmy obiad, ale i również była to nasza baza - gdzie po wieczornych rozmowach w izbie poszliśmy spać.

Sobota zaczęła się dla nas dość wcześnie bo pobudką o 5 rano. 6 z minutami wyjazd autokarem do doliny chochołowskiej gdzie czekały na nas kolejne atrakcje. Pierwszą z nich była scena przygotowana przez Grupę Rekonstrukcji Historycznych "Błyskawica". Następnie wszyscy przejechaliśmy kolejką "Rakoń" by od polany huciska móc wspinać się w górę doliny chochołowskiej oraz doliny starorobociańskiej w poszukiwaniu szczątków schroniska. Tam zostały złożone kwiaty. A nam po przejechaniu całęj Polski marzyły się góry - i tym sposobem wraz z prawdziwym góralem ino przewodnikiem tatrzańskim - Staszkiem. I tak siwa przełęcz i Ornak nie miał szans, kiedy to dzielnie się wspinaliśmy. Widoki z przełęczy jak i ze skalistego Ornaku - niesamowite. Pogoda dopisała -było na co popatrzeć - na tatry oczywiście. I biegusiem w dół - przełęcz iwaniacka, następnie dolina chochołowska. Ale aby zdążyć na miejsce zbiórki ekipa pod wezwaniem zdecydowała się na szalony górski zjazdo-slalom - dystans 7,5 km, prędkość - demoniczna. Kolejnym punktem programu był koncert, ale w niecodziennej scenerii - bo w skansenie i nie jakiś koncert, ale przedpremierowy występ zespołu "De Press" - promujący płytę "Myśmy Rebelianci". Po wyśmienitym występię i obfitym bisie wrócliśmy do Rabacówki gdzie czekała kolacja, a po niej rozpaliło się ognisko podsumowujące nasze prezentacje o patronie i wybranej piosenki. Co do piosenki to mieliśmy mocne wsparcie pani Ani i pana Andrzeja Kołakowskich i dzięki temu zmierzch zapadł nad cichym jeziorem. Po części oficjalnej został uruchomiony grill (+ kiełbaski), a większość osób schowała się w izbie, gdyż wieczór był już bardzo chłodny - i tak przy stoliku czekając na kiełbaski pan Andrzej wraz ze Staszkiem przygrywali na gitarze w przerwach czy to chwila ciszy, czy też opowieści drzewa sandałowego każdy snuł.

Ostatniego dnia rajdu, jak i naszego pobytu w górach, zostaliśmy przerzuceni do Kościeliska. Na msze kończącą rajd, zaś przed nią odbyła się rekonstrukcja rozbicia grupy "Marnego". Stojąc za blisko można było dostać odpryskiem granatu. Dym, huk i strzały towarzyszyły przygotowanym scenom. Ostatnim elementem było przejście do "śmiechówka" - miejsca gdzie grupa "Marnego" została zamordowana - i wyniki rajdu. LEcz nam nie było dane iść na to miejsce i usłyszeć wyniki ponieważ wtedy byliśmy już w drodzę do Krakowa, skąd czekał ekspres do Trójmiasta. I tu przygoda z serii PKP i niezapomniana podróż - czyli miejscówka bez miejsca i podróż do domu w Warsie. Tym razem bez opóźnień dojechaliśmy do celu i tym samym koło 1 w nocy stanąłem u progu swego domku. Aby moc się wyspać, a rano wstać i pójść na pierwsze zajęcia V semestru telekomunikacji.

GALERIA ZDJĘĆ lub na naszej stronie

strona rajdowa: http://www.rajd.waks.pl/

strona domowa autra relacji: http://www.lupaszko.pl/maliniak

 

Komentarze
Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Copyright © 2007 - 2009 by Piotr Malinowski "Maliniak"
Konktakt w sprawach merytorycznych - dr Piotr Niwiński